14 marca 2017

klinika dla zabawek, odcinek czwarty: drewniana komódka

W komórce, w zielonym pudle wypełnionym Marcianym wspomnieniem dzieciństwa, leżała ona: drewniana komódka. Dostałam ją kiedyś od jednego z wujków - zrobił ją własnoręcznie. Byłyśmy nią z siostrą zachwycone, służyła dzielnie w naszej zabawkowej kuchni, wytrzymała nawet pierwsze metamorfozy, którym poddawałam ją jako dziecko (już wtedy miałam zapędy do wszelkich zrób-to-sam). Niektóre elementy pomalowałam wówczas farbą plakatową w moim ulubionym wówczas kolorze sieny palonej (kojarzyłam go z odcieniem syropu klonowego czy cukrowego z kreskówek), na drzwiczki przykleiłam kawałki okleiny, którą mama wykorzystała do metamorfoz w naszej rzeczywistej, pełnoprawnej kuchni. 
Po latach, wyjęta z pudła, komódka prezentowała się źle. Gdzieniegdzie pokreślona ołówkiem, przypadkowo maźnięta farbą czy tuszem. Z jednym uchwytem naderwanym, innym oderwanym w całości. 
Ponieważ miałam już pełnoprawny domek dla lalek, ale wciąż brakowało mi wyposażenia, komódka szybko została przyjęta do kliniki.





diagnoza: brudasiec plamisty, szczerbatoza kończynowa oraz wrodzona oschłość i szorstkość

leczenie: czyszczenie wilgotną ściereczką, operacyjne usunięcie kikutów i uchwytów stałych (niestety, zdrowe też należało usunąć), peeling papierem ściernym, makijaż permanentny (po raz kolejny sięgnęłam po farbę Chalkboard Paint 308 od Benjamin Moore w kolorze swallow's tail - nie pokazałam tego na zdjęciach, ale po komódce można rysować kredą ;)), wszczepienie implantów (kolorowe koraliki sprawdziły się idealnie)


po zabiegu usunięcia kikutów i uchwytów stałych oraz po wstępnym peelingu, który zniwelował wrodzoną szorstkość

Po opisanych zabiegach:





Wciąż jednak nie byłam pewna co do stanu pacjenta.
Po naradzie z wewnętrznymi głosami rady lekarskiej, postanowiliśm...ekhm! - postanowiłam wyścielić wnętrze szafek "tapetą", w tym przypadku papierem do pakowania z kwiatowym wzorem Anny Bond (papier kupowałam w Rzeczowniku, mój wzór jest obecnie niedostępny, ale nie brak innych).

Tak prezentuje się wyleczona komódka:





Jak można zauważyć na poniższym zdjęciu, wyściółka szafek komódki to ten sam papier, który wykorzystałam do wytapetowania sypialni na piętrze.
O tak, domek powoli się wypełnia, zaczyna tętnić życiem... Niejeden post powstanie o tym, co wewnątrz domku...



Poprzednie odcinki:

6 komentarzy :

  1. No proszę! Co za wspaniała robota. Ja już sama miałam w połowie wpisu własny pomysł na tę komódkę tak się wczułam w tworzenie! :)Piękna sprawa taki domek. Ja wciąż planuję, a nie mogę się zabrać za tworzenie od podstaw dwóch domków - jeden dla zwierzaków z Sylvanian Families, drugi dla laleczek z Hasbro (Disney Little Kingdom). :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Disney Little Kingdom! Och, ja choruję na te laleczki! xD Heh, no właśnie - ja, nie dzieci ;D Ale chyba nie wyrosłam z pewnych spraw... ;D

      Sylvanian Families mają przepiękne dodatki... Te wszystkie mebelki, wyposażenie! Magia totalna!

      Heheh, to fajnie ;) Wczuwanie się jest fajne ;D
      Trzymam kciuki za Twój domek! Na pewno będzie (będą) niesamowity! :*

      Usuń
  2. Ten domek dla lalek, to jakieś magiczne miejsce. Ja się czuję jak w bajce, jak te wpisy domkowe czytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. <3 :>

      Twoje słowa to miód na moje serce... Dziękuję :>

      Usuń
  3. Cudowny kredensik,cudowny kolor.Sama bym takowy chciała np.na ksiązki,oczywiscie nie w wersji lilipuciej;) A domek to miejsce magiczne.Coś jak świat po drugiej stronie lustra.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, właśnie tak! :D Jest coś w domkach magicznego... I w ogóle w świecie w miniaturze. Nieprzypadkowo służy jako inspiracja, fascynuje, czasem jego tajemniczość... Np. książka "Miniaturzystka" - fajnie bazuje na motywie zminiaturyzowanego świata, oddaje zagadkowość... Taki trochę kryminał czy dramat obyczajowy... Albo niektóre odcinki mojego ulubionego serialu z okresu, kiedy byłam nastolatką: "Czy boisz się ciemności?" - w jednym z odcinków był sobie domek dla lalek, który... och, ale zdradziłabym Ci ;D W każdym razie to takie horrory dla dzieciaków :P jak opowieści o duchach przed snem ;)

      Dziękuję Ci :)
      Jak patrzę na ten kolor i szafę trzydrzwiową w pokoju syna, zgadnij co mi chodzi po głowie... ;D

      Ściskam! :*

      Usuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka