8 stycznia 2017

klinika dla zabawek, odcinek trzeci: kolejka-przekładanka

Mały John dostał kiedyś "w spadku" drewnianą przekładankę, której podstawka była cała pokryta bujnymi esami-floresami z zielonego flamastra. Nie wyglądało to za dobrze, a ponieważ zabawka była w ogólnym stanie dobrym (nawet bardzo, pomijając te artystyczne mazaniny), postanowiłam przyjąć ją do kliniki.




diagnoza: cera naczynkowa

leczenie: makijaż permanentny (ponieważ schorzenie nie wpływa na jakość życia pacjenta, a jedynie stanowi problem estetyczny, wystarczy zabieg tego rodzaju)

Drewnianą podstawkę przemyłam, miejscami przetarłam papierem ściernym (dla wyrównania powierzchni), zabezpieczyłam łączenia taśmą washi tape...




...z jej pomocą unieruchomiłam również koraliki na górnych piętrach kolejki. Uczyniwszy to, podstawkę pomalowałam farbą (użyłam Chalkboard Paint 308 od Benjamin Moore w kolorze Swallow's tale). Gotowe! 

"Nowa" prezentuje się o niebo lepiej, prawda?







Poprzednie odcinki:

6 komentarzy :

  1. Taki prosty zabieg a taki spektakularny efekt końcowy <3 Super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? Sama byłam w szoku :D
      Dzięki Ci bardzo, Kochana!

      Usuń
  2. Cera naczynkowa 😅😅😅 Zaraz mi brzuch eksploduje ze śmiechu😆 Ty to szalona musisz być, lubię takie kobitki.
    Ps.Rzeczywiście wygląda to jak popękane naczynka hihi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, dzięki xD Ano bywam, tak mówią xD Nigdy nie zapomnę, jak na imprezie w liceum koleżanki myślały, że się upiłam, a ja po prostu kulturalnie po soczku dobrze się bawiłam ;D
      Ps. No właśnie! :P

      Ściskam Cię mocno, Kochana!

      Usuń
  3. Ale fajnie opisujesz. No i świetna zmiana :)

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka