3 kwietnia 2017

od świtu do zmierzchu, czyli od bieli do cienia - o kolorach roku według Benjamin Moore

W miniony czwartek miałam przyjemność uczestniczyć w spotkaniu KOLOR ROKU 2017 Benjamin Moore #OkiemEksperta, które miało miejsce w warszawskim showroomie marki. Kolor Shadow pokochałam od pierwszego wrażenia (nie, nie próbuję się w tym momencie przypodobać komukolwiek - taka jest po prostu prawda), tym większa była moja radość, kiedy zaproszono mnie do projektu #OkiemEksperta (więcej o nim możecie przeczytać TUTAJ) - miałam w kilku zdaniach określić swój stosunek do głębokiego fioletu uczynionego kolorem roku 2017. Napisałam wówczas m.in., że to odcień "z lekką nutą dekadencji", który "urzeka i zniewala", cytując reklamę pewnej kawy – bo jak i kawa, tak i SHADOW 2117-30 hipnotyzuje, przyciąga skrywaną tajemnicą, głębią. Byłam nim - i wciąż jestem - zauroczona.


Spotkanie pozwoliło mi lepiej poznać całą paletę Color Trends 2017 (bo na fiolecie się nie kończy) oraz inspiracje służące wyborze i jej, i tego "jedynego". To była podróż przez krainę sztuki, dzieciństwo i nasze wnętrza - te ciepłe, kochane, prawdziwe. Podróż ze światłem - jego trasą: od poranków, po wieczory. Od świtu, do zmierzchu.

Od świtu...

Pamiętam moment, kiedy Benjamin Moore ogłosił kolor roku 2016 - została nim... biel. Konkretnie odcień Simply White. Zawrzało, podzieliło środowisko. Jak to... Biel? Poważnie? Ale... no nie... przecież to nie jest kolor! - rzucano wtedy. Pamiętam i swoją reakcję. Byłam nieco zbita z tropu, zaskoczona, ale... nie rozczarowana. Biel nie wymagała reklamy - wymagała zwrócenia na nią uwagi - chwili refleksji, świadomego spojrzenia. Jak pisałam w tekście "Biały pokój dziecka, czyli zdrowy minimalizm" (TUTAJ), rozszczepione dzienne światło - białe - to mieszanka wszystkich kolorów tęczy! Można więc pokusić się o stwierdzenie, że biały jest maksymalizacją kolorów, że w bieli siła!

Dlaczego wspominam poprzedni rok i koronację bieli? Ponieważ Benjamin Moore podszedł do tematu królewskiej palety konsekwentnie. Owszem, kreatywne grona poszczególnych marek typujących kolory roku badają rynek, reakcje konsumentów, biorą pod uwagę wiele zmiennych, więc poszczególne typy nie biorą się znikąd, ale po raz pierwszy zauważyłam pewną ciągłość, sieć połączeń. To już nie są zwykłe barwy - to proces myślowy, to emocje, to... opowieść - dłuższa niż jeden sezon.

W 2016 roku biel. Rok później głęboki fiolet nazwany cieniem. Od jasnego, niemal rażącego bielą światła - od poranka, do głębokich tonacji - do zmierzchu.

Tegoroczną paletę Color Trends ilustrują m.in. fotografie poranków skąpanych w promieniach słonecznych. Światło odbija się od ścian, załamuje na zakrętach, chowa po kątach, rysuje esy-floresy, znaczy powierzchnie. Bywa, że przemienia się... w cień. Dostrzegacie związek? Konsekwencja godna podziwu, dowód na to, że wybór i tego-, i zeszłorocznego koloru roku nie był przypadkowy. Wzajemnie się uzupełniają, dookreślają, stanowią początek i koniec jednej opowieści, którą jest... wędrówka światła.

fot. Benjamin Moore
fot. Benjamin Moore
...do zmierzchu.

Shadow - cień. Gdy przyglądasz się plamie farby na wirtualnej palecie znaczonej nazwiskiem Moore (w tym poście to druga grafika), możesz odnieść wrażenie, że to barwa ciemna, wpadająca niemal w czerń, a na pewno w ciemny grafit. Tymczasem spójrz raz jeszcze - tym razem z wykorzystaniem światła. Widzisz, jak tańcuje po fioletowej ścianie, rozjaśnia ją, bawi się kształtami?

fot. Benjamin Moore
fot. Benjamin Moore
fot. Benjamin Moore
fot. Benjamin Moore

Światło maluje. Ta sama ściana wygląda inaczej o różnych porach dnia (nocy również). Być może dlatego nie zawsze bywamy zadowoleni z efektu przemalowywania ścian - czy bierzemy pod uwagę układ pomieszczenia, wielkość okien, ilość i jakość wpadającego do wnętrza światła? Kolor pracuje (to jedna z ważniejszych myśli spotkania, na którym byłam) - nie jest nigdy jednoznacznie zdefiniowany, tożsamy w stosunku 1:1 modelowi z katalogu, wzornika. Jak zmieniają się ludzkie nastroje, zmienia się lokalizacja planety Ziemi w stosunku do Słońca, tak zmienia się tonacja kolorystyczna ścian w naszych wnętrzach. Od wschodu, do zachodu. Od przepełnionego jasnym światłem świtu (a przecież i to bywa zróżnicowane, nie jest pewne), do okrywającego cieniem zmierzchu.


...a w głowie tęcza...

 - tak mogłabym podsumować spotkanie w showroomie Benjamin Moore. Pamiętacie reklamę Sephory, w której bohaterka zostaje zamknięta na noc w sklepie i obsypuje się barwnymi pudrami? - szaleństwo barw, ekstaza, zauroczenie... wszystko naraz. Czegoś podobnego można doświadczyć z farbami. A Benjamin posiada ich kilkanaście tysięcy odcieni - tworzonych z dbałością o każdy szczegół, na podstawie własnych pigmentów. Mogłam też zobaczyć w realu efekt farby AURA - niejako zmieniającej odcień zależnie od pory dnia czy kąta padania światła. Niepozorny, czekoladowy brąz, który widać na zdjęciu poniżej, wielu na wstępie oszukał - pojawiały się głosy, że to Shadow - kolor roku. Tuż przy oknie, we wnęce, zmieniał się w ciemny granat, by w opowieściach kuluarowych transformować się w... zieleń. 

 
 

I masz. Wyszłam na potajemnego marketingowca w firmie - niby jest obiektywny, a słodzi tak, że... tęcza. Nie mogłam jednak inaczej. Raz dotkniesz tych farb, a przepadniesz na zawsze. Benjamin Moore stawia na jakoś i nowoczesne technologie, innowacyjne rozwiązania. A przeszło 130 lat tradycji to i przeszło 130 lat doświadczenia. Nie ma pisać - to widać, po prostu. Wystarczy wspomnieć moje doświadczenia z farbą tablicową (TUTAJ albo TUTAJ) - 20 minut malowania, po kolejnych 20 minutach sucha na dotyk - idealna dla matek, które chcą szybko przeprowadzić zmiany we wnętrzu, a mają na to jedynie drzemkę dziecka. Drugą warstwę dałam dla pewności koloru - w niektórych miejscach nie rozprowadziłam pierwszej warstwy równo, co przy ciemnym kolorze było widoczne. Samo nakładanie farby... czysta przyjemność. Brak problematycznego zapachu. Szast-prast i gotowe. I efekt jak z bajki.
Tak, tak, znowu słodzę. Ale muszę. (Nigdy nie zapomnę opowieści o Betty Moore - pierwszej doradczyni wnętrzarskiej, która porad udzielała w... audycji radiowej! [sic!] Cieszyło się to tak dużą popularnością, że trwało przez pół wieku! Betty niedawno powróciła - zobacz TUTAJ - by dalej inspirować i podrzucać pomysły.) Benjamin - zasłużyłeś!

Tytuł wpisu - od świtu do zmierzchu - zapożyczyłam z wystąpienia Krystyny Łuczak-Surówki, która wygłaszała trzy mini wykłady na spotkaniu - użyte przeze mnie określenie było tytułem pierwszego z nich. Mój wpis natomiast jest inspirowany całym spotkaniem i rozmowami w kuluarach.

12 komentarzy :

  1. Przepiękne, nastrojowe zdjęcia. Zakochałam się w wazonie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, Benjamin Moore robi fantastyczne zdjęcia :)

      Usuń
  2. I teraz mam ochotę na remont w mieszkaniu. :) Naprawkę ten Shadow jest piękny. Widziałabym taką sypialnię u siebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybym miała sypialnię - ja też! :D
      Ten kolor jest cudny...

      Usuń
  3. Wow, ile kolorów! Jest z czego wybierać :D Nie wiem na co mogłabym się zdecydować, wszystkie są przepiękne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żebyś wiedziała! :D
      Za to ze wzornikiem w ręce nie ma szans, żeby nie dobrać koloru do innych we wnętrzu :D

      Usuń
  4. Ten kolor jest piękny :) I bardzo, ale to bardzo kojarzy mi się z piosenką dziewczyn z Warpaint "Shadows" <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. <3

      To jest kapitalne, że za kolorem - czymś pozornie... zwyczajnym, jednoznacznie określonym - kryje się tak wiele... taka głębia - znaczeń również (albo przede wszystkim)...
      <3

      Usuń
  5. Ale super, że do Ciebie trafiłam :D Dopiero co kupiłam nowe mebelki (jeszcze są w paczkach), a teraz właśnie rozglądam się za farbą :) Piękne kolory, jest w czym wybierać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się! :D
      Farby polecam! Kosztują więcej niż te z marketów budowlanych, ale płaci się za jakość - i towaru, i obsługi. W showroomie marki widziałam tzw. chipsy ;) - kartki pokryte wybranym odcieniem, które możesz potraktować jako mobilny kawałek ściany i przymierzyć do danego miejsca w domu - dzięki czemu będziesz wiedzieć, czy wybrany kolor Ci odpowiada, czy może jednak lepszy byłby inny ;)
      Och, przed Tobą fajny moment :D Udanego urządzania!

      Usuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka