30 grudnia 2016

blogowe kalendarze 2017 do pobrania

Już za chwileczkę, już za momencik... Odbędzie się najważniejsze odliczanie, wybuchy fajerwerków i korków szampana, a potem... głęboki wdech. I wydech. Nowy Rok. Znów coś zapięliśmy na ostatni guzik, a guzik puścił - zaczynamy od nowa.
W tym dziwnym okresie nastrajania się na nieznane lubię wybierać kalendarz. Wypełniać go urodzinami bliskich, ważnymi datami, planami... Patrzeć, jak białe plamy powoli zapełniają się treścią. Czuję wtedy, że w jakiś sposób kontroluję rzeczywistość, że dany mi czas nie przecieka tak całkiem przez palce.

Znalazłam kilka inspirujących i ślicznych kalendarzy na 2017 rok, które można pobrać za darmo do użytku własnego, niekomercyjnego.


#1
Piękny, minimalistyczny. Lubię takie. Bez ozdobników, zbędnych zresztą, bowiem w miarę upływu czasu kalendarz zapełni się naszymi notatkami, może nawet rysunkami w trakcie rozmowy telefonicznej, kolorowymi strzałkami uwydatniającymi ważne wydarzenia czy daty... 

znajdziecie go u Valentiny:





#2
Przepiękne grafiki, niektóre jak ilustracje z najlepszych pism modowych... Sam kalendarz bardzo prosty w formie, stonowany, świetnie komponujący się z grafikami. Eleganckie, ale nie nudne...

znajdziecie go u Sary:




#3
Nic tak nie motywuje, jak myśl przewodnia, czyjeś inspirujące słowa. Mając je stale przed oczami, możemy przypominać sobie o tym, co ważne, popychać się do działania albo do skupienia uwagi na własnych priorytetach. Poniżej kalendarz z mądrym przesłaniem na każdy miesiąc.

znajdziecie go u Natalii:




#4
Poniżej propozycja dla fanów czerni i bieli. Każdy miesiąc z niebanalnym wzorem, bo monochromatycznie nie znaczy nudno!

znajdziecie go u Leny:




#5
Propozycja od Drawn to DIY nieco przypomina powyższą (minimalizm, różnorodne wzory, geometria), ale wyróżnia ją bogatsza kolorystyka, dodatek popularnego musztardowego, tudzież złota. Bardzo lubię takie zestawienie kolorystyczne... A tych, którzy lubią postanowienia noworoczne i podsumowania mijającego czasu, zapraszam TUTAJ po bardzo piękne, inspirujące plansze!

kalendarz znajdziecie na:




#6
Mało kolorów? Proszę uprzejmie: oto wersja barwna! Każdy miesiąc ma charakterystyczną dla siebie grafikę - energetyczne uderzenie kolorów i kształtów. Aż chce się z zapałem rozpocząć nowy dzień, tydzień!

znajdziecie go u sióstr Frances i Scheily:



#7
Poniżej coś dla fanów glamour albo modnego złota - prześliczne karty, w których można przebierać, bo wzorów wiele! Można też zdecydować, czy woli się zaczynać tydzień od niedzieli, czy poniedziałku. Wspaniały ukłon w stronę użytkownika!

znajdziecie go u Audrey:




#8
Uwielbiam grafiki Magdy! Tym bardziej ucieszyłam się, kiedy Natalia z jestrudo.pl zaprosiła ją do współpracy przy tworzeniu kalendarza na rok 2017. Oto mamy 12 kart z zabawnymi ilustracjami obrazującymi poszczególne miesiące. Cudo!

kalendarz znajdziecie u Magdy:





#9
Landszafty cieszą się popularnością niezmiennie - Natura chyba zawsze będzie nas inspirować, służyć wyciszeniu, zebraniu myśli... Hardkorowi dekoratorzy wnętrz mogą rzucić "widoczek" na całą ścianę, ci mniej radykalni ucieszą się z drobnego akcentu, np. w postaci kalendarza.

znajdziecie go u Kasi:


#10
A teraz coś z zupełnie innej beczki - czy są na sali fani księżniczek Disney'a? (Ok, wystarczą wszystkie Elzy!) Oto dwanaście miesięcy i dwanaście akwarelowych podobizn kobiecych postaci najpopularniejszej wytwórni animacji dziecięcych. Poniżej załączam swoją ulubioną bohaterkę*, ale znajdziecie tam i Arielkę, Roszpunkę, Mulan, Alicję, Śpiącą Królewnę, Dżasminę... 

* Mam urodziny w kwietniu - czy to przypadek? ;D


 kalendarz znajdziecie u Andrei:



Znalazłam też coś dla fanów Małej Mi (TUTAJ) czy lubiących kalendarze w formie przypominającej planner (TUTAJ).
Kalendarzy jest oczywiście wiele, wybrałam te, które najbardziej odpowiadają mi stylistycznie.

Wszystkie grafiki kalendarzy zostały udostępnione za zgodą ich twórców, a pobrać je można wyłącznie z ich stron (u mnie nie znajdziesz bezpośredniego przekierowania do plików - dlaczego? bo szanuję pracę innych). Pytanie autora o możliwość użycia jego zdjęcia/pracy jest wyrazem szacunku dla praw autorskich, przejawem dobrego wychowania oraz wyśmienitym pomysłem na postanowienie noworoczne!

28 grudnia 2016

grudniowy wieczór

...to czas przytłumionych dźwięków, przygaszonych świateł. Spokoju w sercu, na które - być może - czeka się cały rok albo dzień, by (kiedy dzieci usną) usiąść i w ciszy uśmiechnąć się, tak ciepło.

Pewne dwa grudniowe wieczory spędziłam na wypisywaniu kartek świątecznych. Zapalone świece, stosik karteluszek dookoła, flamastry od synka ("Och, możesz pożyczyć, mamo, możesz!") i uśmiech.













Zastanawiam się w tym roku... Tyle osób marudzi na dekorowanie domu już w listopadzie, na ubieranie choinki w pierwszej połowie grudnia... Ale po raz kolejny święta minęły tak szybko... Nim się obejrzałam, wybrzmiały kolędy, wczoraj RMF Classic powrócił do muzyki filmowej. Choinka ubrana w Wigilię, a tutaj już po świętach... I tak, wciąż cieszy oczy, ale czuję, że coś już minęło, skończyło się, że teraz czeka się na nowe, które wraz z nastaniem nowego roku znów pachnie czymś przebrzmiałym... Atmosfera oczekiwania ulatuje, coś się dokonało...

Nie wiem, pewnie za rok znów ubiorę choinkę dopiero w Wigilię, tradycyjnie, ale nie będę tak marudzić... Będę słuchać kolęd już od pierwszego dnia ostatniego miesiąca roku... By ten cudowny czas, to ciepło, które gdzieś tam zakodowała we mnie kultura, było ze mną jak najdłużej...


23 grudnia 2016

końca świata nie będzie

 - Prąd wyłączyli! Koniec świata, co? - kilka dni temu zapytał mój sąsiad. Starszy pan uśmiechnął się lekko, sądził pewnie, że bierze mnie pod włos. 
 - A wie pan, że nie? Tak myślałam, ale nie.

Końca świata nie było.
I gdyby starszy pan nie schował się do swojego mieszkania (a mnie nie wołała córeczka), być może opowiedziałabym mu o tym, jak przyjemnie było wyciągnąć świece, zapalić zapałki - czekać na moment, kiedy iskra chwyci, a mała główka zajmie się ogniem. Spoglądać, jak płomień z małego rośnie w siłę, jak powoli ogrzewa dłoń nieopodal. Jak łuna pomarańczowego światła zaczyna otulać pewien skrawek przestrzeni Domu.

Jakiś czas temu wyłączyli nam prąd w bloku: nie na chwilę moment, ale na całe osiem godzin. Bardzo słowne osiem godzin: od 8:58 do 16:48. Z początku myślałam: "Skandal! Co to... nie obejrzę swojego serialu? Dzień dobry TVN podczas karmienia Marion kaszką? Na komputerze nie posiedzę? Wody zwyczajnie w czajniku [elektrycznym, rzecz jasna] nie zagotuję jak człowiek?!"

A po chwili przyszło otrzeźwienie. 
Wodę zaparzę w garnuszku, na szczęście mam piecyk gazowy. Gaz włączę jak kiedyś, odpalając z zapałki.
Faktycznie, nie obejrzę serialu, programu śniadaniowego, nie wrzucę kolejnego zdjęcia na Instagram, nie przejrzę Facebooka, który zasysa czas i - na dobrą sprawę - jest jego złodziejem.
Za to powyciągam wszystkie świece, które tak lubiłam kiedyś kupować, a które kurzyły się w szafce od dobrych kilku lat. Wykorzystam wreszcie mój lichtarz - może poczuję się jak współczesne wcielenie Lizzy albo innej z bohaterek Jane Austen. 
Posłucham ciszy.
Nie będę wpatrywać się w światła miasta. Wolę światło Domu - małe ogniki, które skaczą i tańczą, jak płomienne chochliki.

Nie było końca świata, choć przez chwilę zakładałam, że będzie trudno. Że nie dam rady.
Elektronika uzależnia. Bez prądu wi-fi padło, nawet na telefonie nie mogłam podejrzeć obrazków na IG. Nie podładowałam go zresztą, więc i rozmowy z ludźmi na odległość raczej nie były możliwe.
Za to odkryłam przyjemność płynącą z bycia z bliskimi tu i teraz. Mąż był w delegacji, byłam sama z dziećmi... Powoli zbliżał się wieczór, świecie stawały się coraz jaśniejsze, bo łuna dokoła nich stawała się bardziej wyraźna.

Mały John siedział w półcieniu i nucił kolędy, sam z siebie, bawiąc się dinozaurami. Marion zasnęła, otulona nocnym kocykiem Matki Natury, a ja przyglądałam się im, nawet nie próbując powstrzymywać ciepłego uśmiechu...

Gdy Marion wciąż spała, poczytałam z synkiem opowieść o małej myszce. Łowiliśmy szczegóły ilustracji, wyławialiśmy je z mroku, przybliżając książkę do świecy. Dawno nie spędziliśmy ze sobą tak dużo czasu - bez dodatków, ozdobników, "ulepszaczy" czasu, które sobie współcześnie fundujemy. Po prostu byliśmy. Razem.











Na nadchodzące Święta życzę Wam  wyłączonego prądu, chociażby metaforycznie. Wieczorów bożonarodzeniowych spędzonych nie przed telewizorem i "Kevinem..." czy nawet "To właśnie miłość", ale ze sobą - bez pośredników. Niech nic nie odwraca Waszej uwagi od Was i Waszych bliskich - bądźcie dla siebie wzajemnie największym skarbem i wartością.
Zapalcie te świecie, co to je trzymacie na "lepszy czas" (romantyczną kolację, spotkanie ze znajomymi albo miły wieczór z herbatą w ręce, kiedy nie będzie trzeba niczego robić) - to właśnie ten moment! Nie odkładajcie niczego na później, tym bardziej przyjemności, które planujecie dla siebie. Bardzo łatwo starać się dla bliskich, troszczyć o nich, o wiele trudniej być pieszczotliwym dla samego siebie.

Uśmiechnijcie się.

Nic nie musimy, nikt od nas niczego nie wymaga. Wszystko, co warte jest pośpiechu, mamy na miejscu, obok siebie: męża, dzieci... Rodzinę. Jeśli oni są - niczego więcej nie potrzebujesz. Ani piernika, ani barszczu, ani karpia. Nawet choinka jest zbędna. To tylko symbole, ślad tradycji. Znam domy nimi przepełnione, a smutne. I takie, gdzie widzialnych, namacalnych symboli brak, ale czuć Ducha Świąt, bo on mieszka w ludziach, w sercach.

Wszystkiego dobrego na Święta. Byśmy znaleźli Czas.

22 grudnia 2016

Jak zapakować prezenty bez papieru ozdobnego?

Dom w trakcie ogarniania albo już ogarnięty, w kuchni powoli dochodzi kapusta z grzybami, zapach darów lasu rozchodzi się po mieszkaniu, z radia sączą się stare amerykańskie piosenki świąteczne - można przystąpić do pakowania prezentów.
Jeden zapakowany, dwa też, przy trzecim okazuje się, że... zabrakło papieru ozdobnego! 
Są dwa wyjścia: albo w pośpiechu pobiegniesz do sklepu, w pozostałościach w asortymencie upatrując czegoś, co będzie zdatne do opakowania podarków, albo... kombinujesz, czasem skutecznie bez konieczności wychodzenia w domu.

Przechodząc do sedna: co polecam zamiast papieru ozdobnego?


celofan z kwiaciarni

Jak dla mnie rozwiązanie bardzo szybkie i wygodne, gdyż mam kwiaciarnię naprzeciwko bloku, w którym mieszkam.
Celofan jest idealny zwłaszcza do pakowania wypieków - razem z mamą robiłyśmy swego czasu słodkie wielkanocne upominki dla najbliższych (kładłyśmy ciastka czy mini baby na celofanie, wiązanym później u góry).

Co można zapakować w przezroczysty celofan?
Wszystko, co samo w sobie wygląda wystarczająco estetycznie oraz prezenty "luzem", bez opakowania. Świetnie wyglądają w celofanie świąteczne wypieki, np. garść pierniczków.

Czego lepiej tak nie pakować?
Tego, co mieści się w opakowaniach producenta, które nie zawsze wyglądają dobrze - wówczas lepiej takie gotowe pudełko ukryć, żeby nie rzucało się w oczy. Jeśli prezent ma być dla kogoś niespodzianką, chcemy sobie i obdarowanemu dawkować emocje (te iskierki radości i zaskoczenia w oczach), również lepiej zadbać o nutkę tajemnicy i wybrać bardziej kryjący sposób pakowania.

Czego można użyć dodatkowo?
Inspirujmy się źródłem: kwiaciarnią. Do środka można wetknąć gałązkę, niekoniecznie choinkową. Wszelkie wstążki, sznurki (np. jutowy) będą idealne do związania celofanu - czy od góry, czy od dołu (jak u mnie - mini bukieciku), czy po bokach - jak kto woli. Do środka można wsypać confetti, które będzie ciekawie wyglądało z zewnątrz, a po otwarciu pakunku zaskoczy obdarowanego ;). Ogólnie... Dowolność. Ogranicza nas jedynie wyobraźnia.


W moim przypadku, maleńki "bukiecik" tworzy gałązka suchych kwiatów i spinka do włosów w kształcie pieska, obrzucone brokatowym confetti. 






papier z drukarki lub do rysowania od dziecka

Drukarka stoi obok komputera, wystarczy sięgnąć po białą kartkę A4, dodać sznurek jutowy, choinkową gałązkę i... gotowe! Jeśli chcemy poszaleć z kolorami, skorzystajmy z chwili nieuwagi dziecka (albo jego dobrego serca, gdy da nam przyzwolenie) i podbierzmy mu kolorowy papier do rysowania.

Co można zapakować w ten sposób?
Przedmioty małe. Najlepiej o regularnych kształtach albo w pudełkach. 

Czego lepiej tak nie pakować?
Przedmiotów o dużym gabarycie - nie zmieszczą się albo będzie trzeba wykorzystać większą ilość papieru, co może wpłynąć na estetykę pakowania. Problematyczne mogą być również przedmioty o nieregularnych kształtach, utrudniające zagięcie kartki.

Co można użyć dodatkowo?
Pomocne mogą się okazać stemple - z ich pomocą można ozdobić papier. Można zresztą wykorzystać wszystko inne: laski cynamonu, gałązki choinkowe, guziki, pompony z włóczki i cokolwiek sobie wymyślimy (Czy wspominałam, że ogranicza nas wyłącznie wyobraźnia? ;)). Do przewiązania sznurek, wstążka, taśma, kordonek... Cokolwiek, chers amis.


Ja zapakowałam w ten sposób kostki mydła.









materiał tekstylny

Japończycy mają swoje Furoshiki - materiałowe chusty do pakowania, które można wykorzystać do opakowania... czegokolwiek (zerknij TUTAJ, jeśli nie wierzysz). Zainspirowana tym pomysłem, postanowiłam sprawdzić, czy w polskich warunkach mieszkaniowych, z użyciem na dobrą sprawę przypadkowych materiałów, można uzyskać podobny efekt.

Można użyć zarówno gotowego produktu (np. swetra czy chustki - w przypadku kwadratowej można skorzystać ze ściągawki linkowanej przeze mnie powyżej), jak i surowego materiału kupionego w sklepie tekstylnym (należy jednak zwrócić uwagę na jego rodzaj - zbytnio strzępiący się nie będzie dobrze wyglądał i jeśli chcielibyśmy go wykorzystać, konieczne byłoby wcześniejsze obrębienie boków).

Co można zapakować w materiał tekstylny?
Proponuję prezenty w pudełkach czy opakowaniach producenta o regularnej budowie, ponieważ...

Czego lepiej tak nie pakować?
...wszystko inne może nie wyglądać dobrze, powodując załamania materiału, fałdki i tym podobne.

Co można wykorzystać dodatkowo?
Wstążki albo sznurki, choć te pierwsze wypadną lepiej. Można pokusić się o dodatek w postaci laski cynamonowej czy np. gałązki choinkowej, ale według mnie nie jest to konieczne - użycie materiału sprawia, że podarunek już wygląda dostatecznie "bogato".


W ramach eksperymentu, sprawdziłam dwa sposoby pakowania prezentu: w chustę i w sweter. 

sweter





chusta





pudełko po butach
(czy jakiekolwiek inne pudełko po czymkolwiek) 

Zazwyczaj służy do domowego przechowywania, z uwagi na niekoniecznie estetyczne napisy czy grafiki. Iza z ColoresDeMiAlma (TUTAJ) pokazała, jak z pomocą farby można odmienić takie pudełko, które stanie się dekoracją samo w sobie.

Co można włożyć do pudełka?
Wszystko. Należy tylko pamiętać o gabarytach: nie upychajmy w za małym przedmiotów za dużych, a jeśli decydujemy się ukryć w większym pudełku mały prezent, zwróćmy uwagę na zabezpieczenie przestrzeni: opakowanie prezentu w bibułkę, która przy okazji wypełni pustą przestrzeń, ułóżmy go w posłaniu ze słomy albo wrzućmy do środka kolorowe gazety pocięte w fantazyjne wzory.

Czego lepiej nie chować do pudełka?
Tego, co może je zabrudzić. Żywych stworzeń. Przedmiotów upychanych na siłę, czyli bez sensu.

Co można wykorzystać dodatkowo?
Skrawki tapety do stworzenia ozdobnej kokardy, świąteczne naklejki, stemple czy gotowe, czy zrobione z ziemniaka, wstążki, sznurki, wszelkie ozdóbki.


Co sądzisz o tych pomysłach?
A może masz swoje patenty na pogotowie przedświąteczne?


Jeśli jednak masz papier do pakowania prezentów, i tak podrzucę garść inspiracji - przydadzą się nie tylko w okolicach Bożego Narodzenia!

kliknij TUTAJ


Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka