28 lipca 2012

motywy azteckie


...modne są już od jakiegoś czasu. Stanowiły dla mnie ciekawostkę, głównie przez połączenia kolorystyczne i wykorzystanie różnych kombinacji wzorów geometrycznych. Chciałam nawet w pewnym momencie kupić sobie nawiązujące do trendów legginsy, ale biznes okazał się za drogi (albo miałam pecha w poszukiwaniach). Łowy z siostrą w szperaku okazały się strzałem w dziesiątkę: mój wzrok przyciągnął wzór - jak się okazało - sukienki. Sukienki, która w zamyśle producentów (projektantów) miała wyglądać nieco inaczej. Odwróciłam ją jednak i uśmiech zagościł na twarzy: wystarczy zamienić tył z przodem i kapitalny ciuch gotowy! Także należy mieć umysł otwarty na inspiracje i instynkt kombinatora. Często wystarczy naprawdę niewiele, by ze zwykłego ubrania stworzyć coś nowego i oryginalnego.


Postanowiłam wkomponować sukienkę (i siebie) w prace Oteckiego (wł. Wojciecha Kołacza), którego autorstwa mural zagościł dwa lata temu pod przejściem na moim osiedlu w ramach katowickiego Street Art Festival 2011. Niestety, po roku pojawiły się pierwsze chuligańskie graffiti zakrywające twarze postaci i mącące kompozycję. Potem od ścian zaczęła odchodzić farba... Niegdyś piękny mural zaczął niszczeć; chciałam chociaż tak zachować jego resztki, wspomnienie o nim. Poza tym, prace Oteckiego doskonale pasują do wzornictwa azteckiego. Polecam galerie na stronie oficjalnej artysty lub w wyszukiwarce grafik google.

wyniki domowych poszukiwań pasującej biżuterii; lubię jednak minimalizm, dlatego zrezygnowałam z dodatków








22 lipca 2012

tęczowe babeczki

Już od dawna za mną chodziły... Znalazłam ich zdjęcie na Internecie i od razu wiedziałam, że kiedyś je zrobię. Roczek mojego siostrzeńca okazał się świetną okazją do przebywania w krainie tęczy, kolorowej i pełnej faktur, smaków i zapachów.
Z początku chciałam kupić barwniki spożywcze i z ich pomocą uzyskać błękit nieba, znalezione jednak albo zawierały szkodliwe E, albo miały zaporową cenę (chciałam nabyć od razu kilka barw). Gdy więc na półce sklepowej zauważyłam pudełko babeczek firmy Gellwe promujące film "Auta" i zawierające proszek na jagodowy (niebieski!) krem - nie wahałam się ani chwili. Po dolaniu mleka i włączeniu miksera po kuchni rozniósł się delikatny aromat jagód. Same babeczki zostały zjedzone kilka tygodni wcześniej, były zresztą za małe na tęczową "konstrukcję". Te ze zdjęć to - ulubione przeze mnie i Męża - muffinki dra Oetkera. Chmurki to ubita śmietana 30%, a tęcza to żelki Zozole. Dobrze jest zrobić w babeczce podłużne nacięcie i włożyć do niego krawędź (analogicznie po drugiej stronie - drugą) żelka, dzięki temu nie przesunie się ani zdeformuje, nawet gdy krem zechce się rozpłynąć, rozmarzony. Motylki znalazłam na półce z dodatkami cukierniczymi, tuż obok posypek cukrowych i tym podobnych.

 
 
 
zdjęcie chmur ze strony: www.ccrsupport.com/paper/paperclouds.asp
 
 

20 lipca 2012

cherry pudding recipe

Przepis zaczerpnęłam ze strony makelifeeasier.pl. Doprawdy nie wiem, dlaczego potrawę z przepisu nazwano puddingiem... Ten zawsze kojarzył mi się z konsystencją budyniu, a tutaj otrzymujemy, de facto, normalne ciasto. Ale nie bądźmy drobiazgowi. Przepis nadał się idealnie do wykorzystania resztek wiśni, które zostały w domu. Jest bardzo prosty i w zasadzie nie potrzeba do niego zbyt dużej ilości składników, dzięki czemu doskonale sprawdzi się jako szybkie rozwiązanie na letnie popołudnia z kawą lub innym trunkiem. (Acz nie zaszkodzi sprawdzić zawartości lodówki: pewna swojej musiałam najpierw lecieć po kostkę masła [posiadając w domu jedynie jej ćwierć], potem po jajka do teściowej [ostało się jedno]. Także nie znasz dnia ani godziny, domowa gospodyni.)


Składniki:
 - 500 g wiśni (ja dodałam tyle, ile miałam - wystarczyły do pokrycia całego dna formy, nic więcej)
 - 60 g cukru pudru (u mnie drobny cukier do wypieków dał radę)
 - 150 g mąki
 - 2 jajka
 - 100 g brązowego cukru
 - 100 g roztopionego masła
 - 10 łyżek stołowych mleka
 - 1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia

Nastawić piekarnik na 180 stopni. Wiśnie (oczywiście pozbawione pestek) wyrzucić na wysmarowaną masłem formę. Posypać cukrem pudrem - pięknie puszczą sok. W dużej misce należy utrzeć jajka z cukrem - masa będzie przypominała płynny miód (co - do momentu dodania mąki - się nie zmieni ;-)). Następnie dodać roztopione masło, mleko i wszystko wymieszać. Na końcu przesiać mąkę z proszkiem do pieczenia i dokładnie połączyć z "miodową zawiesiną". Przygotowaną masę wylać na owoce i wstawić do nagrzanego piekarnika na pół godziny.












12 lipca 2012

kuchenne etykietki-naklejki

Uzależniłam się od przeszukiwania zasobów sieci w poszukiwaniu inspiracji. Marzy mi się ogromna kuchnia w stylu retro, z wysepką na środku, nad którą pachniałyby suszone zioła, a świeże dojrzewałyby w ogrodzie za oknem. Taka rustykalna angielska kuchnia... Ze starym piecem, mnóstwem puszek wypełnionych zapachem dalekich krajów, magicznymi proszkami zamieniającymi każdą potrawę w wywar magiczny. Niektórych wyłowionych przedmiotów szukam w sklepach, na allegro, próbując przemienić kuchnię w M2 na wzór marzeń. Niektóre wyłowione inspiracje moszczą się jednak w wirtualnej przestrzeni pamięci komputerowej; czekają, aż z płynnego kryształu postanowię przemienić je w realne przedmioty. W ten sposób uszyłam ptakokurę, na tej zasadzie udekoruję kącik syna w naszej sypialni, kiedy pod koniec wakacji przywita się ze mną i mężem. Inspiracją stały się również grafiki znalezione dzięki wyszukiwarce google. Trochę zabawy edytorem, odkurzenie samoprzylepnego papieru do drukarek i wyczarowałam naklejki-etykietki. Na wszystko: puszki, słoiki, przetwory, prezenty, doniczki, pudełka, i tak dalej i tym podobne... Ograniczeniem jest wyłącznie wyobraźnia.









w tej konfiguracji można etykietki kupić - cena zestawu: 7 zł

3 lipca 2012

tarta budyniowa z wiśniami



Składniki na kruchy spód:
 - 175 g mąki
 - 100 g zimnego masła
 - 1 łyżka cukru pudru
 - 1 żółtko
Wyrobić wszystko razem (masło można pociąć na małe kawałki) i ugniecione w formie kulki owinąć w folię spożywczą. Włożyć do lodówki na 30 minut.
Piekarnik rozgrzać do 180 stopni. Wyciągnąć ciasto z lodówki i wyłożyć na natłuszczoną formę do tarty (najlepiej średnicy ok. 23-25 cm) - nie należy przejmować się jego kruszeniem. Ugniatać spokojnie, przyciskając do formy. Potem podźgać delikatnie widelcem wierzch. Na ciasto wyłożyć papier do pieczenia i jakieś obciążniki, np. fasolę (mnie standardowo pomogły kamienie). Podpiec przez 15 minut. Potem zdjąć obciążniki z papierem do pieczenia i samo ciasto piec jeszcze 20-25 minut. Wystudzić.

Składniki na budyń:
 - 2 jaja
 - 280 g kwaśnej śmietany 18%
 - 100 g cukru kryształu (czyli zwykłego ;))
 - 1/2 łyżeczki ekstraktu waniliowego
 - łyżka mąki

+ owoce do wypełnia (w moim przypadku wiśnie, ale można użyć jakichkolwiek; kiedyś robiłam to ciasto z wykorzystaniem truskawek i rabarbaru - też wyszło ;-))

Wszystkie składniki na budyń (poza owocami) zmiksować. Masę przelać na tartę, dodać owoce i piec w 190 stopniach przez 20-30 minut. Nadzienie powinno się ściąć, więc w razie potrzeby można ciacho piec dłużej.

podczas wyciągania pestek większość pracy wykonał kochany Mąż

nie ma to jak krwiste zabawy w kuchni ;-)




Korzystałam z przepisu Cukrowej Wróżki z małymi poprawkami - spód wykonałam według przepisu znalezionego na blogu cioci, u mnie wykorzystanego już przy robieniu lemon meringue pie.

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka