29 sierpnia 2011

pani sowa przemądrzała

Pierwsze zamówienie - figurka na egzamin poprawkowy. Mam nadzieję, że przyniesie szczęście, a przynajmniej ucieszy obdarowaną i doda jej otuchy.


Sowa - symbol mądrości, atrybut Ateny, kwintesencja kobiecości - z pozoru puszysta, delikatna, łowna jednak w godzinach nocnych i złakniona. Łączy w sobie łagodność i swoistą zmysłowość. Za dnia nieodgadniona, nieco senna, nie dająca się rozgryźć. W nocy? Złap ją, jeśli potrafisz...
Sowa ze zdjęć oczytana i tajemnicza mieszkanka domowej biblioteczki.






26 sierpnia 2011

Tu parle français?

Uczymy się z Mężem języka francuskiego. Jeśli jego szef wygra przetarg, możliwe, że będziemy zmuszeni wyjechać do kraju Joanny d'Arc. Na ile? To zależy od przetargu - niektóre wyliczono nawet na 7 lat... Wzdychamy więc i spoglądamy do rozmówek, powtarzamy kolejne zwroty, przewracamy oczami na co ciekawsze kombinacje możliwych odczytań i kształcimy coraz zwinniejsze języki. 

 
Zawsze uważałam język francuski za zbędny w moim życiu - trudny w odczytaniu, nieco gardłowy w brzmieniu (z domieszką śliny - jak na "francuskie" kuchnię i miłość przystało), wreszcie mało praktyczny, zważywszy, że do ojczyzny Brigitte Bardot planowałam pojechać wyłącznie w celach turystycznych. Niemniej: przyjemnie zwija się język, tańczy nim w ustach, zmiękcza brzmienie wyrazów, by dźwięczało właściwie. Teściowa przywiozła nam ostatnio książkę do nauki języka z 1969 roku. Chociaż nie czułam się na siłach zrozumieć z niej większych całostek, tak z przyjemnością obejrzałam ilustracje i zdjęcia - retro. Że moda powraca, wiemy. Sympatycznie obejrzeć jednak współcześnie inspirujące kształty czy propozycje... 
A w przerwach na naukę? Kosztowanie francuskiego wina, które dostaliśmy od przyjaciół. ;-) Uwielbiam zieleń szkła butelki, dotyk korka i odkrywanie wypalonych na nim znaczeń. A że w części jestem wzrokowcem i czerpię przyjemność z samego oglądu różnych połączeń, barw, faktur... Aparat fotograficznych w takich momentach staje się w moich rękach niebezpieczny ;-).


wciąż aktualne kobiece problemy ;-)

tematyka w ogóle niezwykle aktualna ;-)

a z prawej - Coca-Cola


współcześnie modna torebka - czasem podobne cuda odnaleźć można w szafie babci ;-)

Jak się tam zmieściłeś, koreczku?




25 sierpnia 2011

sówki handmade

Niedawno zajrzałam do swojego kuferka z materiałami do prac ręcznych różnych i przypomniałam sobie o masie plastycznej, którą swego czasu zakupiłam na dziale handmade w Empiku. Kosztowała niecałe 15 złotych, przypominała nieco glinę, w użyciu miękka, pierwsze formowanie wyszło więc iście dziewiczo - nieco nieporęcznie, ale z fascynacją pierwszym dotykiem i kontaktem. Zasychała w ciągu doby, zmieniając kolor na cielisty. Mile obserwowało się postęp w twardnieniu - a może to radość z pierwszych figurek? ;-) 
Na zdjęciach suszą się nieco przerażające może fragmenty ludzkich sylwetek, z których powstaną lalki i zakładki. Sówki zostały wykonane w kilku wersjach - jako wisiorki i jako figurki - maleńkie stworki, które cieszą oko, rozeszły się bowiem niemal natychmiastowo, wszystkie rozdane przyjaciołom. Otwarły również moją "manufakturę" - z chęcią wykonam sówkę na zamówienie, otwarta jestem również na propozycje i nowe pomysły - może razem stworzymy jakiś wyjątkowy wzór? :-)








Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka