17 stycznia 2017

prezenty na Dzień Babci i Dzień Dziadka (cz.2)

Dzisiejsze propozycje pochodzą z szufladki "rękodzieło" i mogą być przygotowane (miejscami z niewielką pomocą rodziców) przez dzieci.

Pomysł na igielnik-muffinkę prezentowałam już w propozycjach świątecznych prezentów handmade (TUTAJ), ale uznałam, że dobrze go przypomnieć. W tym zestawieniu nie pojawi się natomiast poduszka (na schorowane plecy babci czy dziadka) ani ramka ze sklejki, która może służyć za nietypową laurkę. Skupiłam się na przedmiotach, które dzieci mogą wykonać samodzielnie (ewentualnie z małą pomocą kogoś starszego).

dla babci

naszyjnik ze słomek


Potrzebne będą:
 - słomka do napojów (najlepiej gruba)
 - włóczka zpaghetti albo bawełniana koszulka pocięta na długie sznurki
 - nożyczki
( - pianki do podjadania w trakcie pracy - opcjonalnie)



Wykonanie:
Odcinamy długi kawałek sznurka/włóczki. Robimy supełek mniej więcej w 1/3 długości sznurka. Słomkę tniemy na równe kawałki, mniej więcej centymetrowe (można też eksperymentować z wielkościami). Nawlekamy pierwszy słomkowy "koralik" od dłuższej strony włóczki - by osadził się na supełku. Robimy kolejny supełek. Postępujemy według wzoru: supełek-koralik-supełek, aż do wyczerpania materiałów. 
Naszyjnik gotowy!





igielnik w formie muffinki

Moja babcia uwielbia szyć. W zasadzie obie moje babcie szyły: pierwsza (mama mamy) ręcznie, z wyobraźni, co podpowiedział jej instynkt i fantazja, druga (mama taty) z wykrojów, za pomocą maszyny do szycia. Myślę, że obie ucieszyłby taki "gadżet".

instrukcję wykonania pokazywałam TUTAJ



dla dziadka

mucha ze słomki do napojów


Pierwszy raz wykonywałam tę muchę w podstawówce, na Dzień Ojca. Pomysł znalazłam w genialnej książce "Każde dziecko to potrafi", którą uwielbiałam przeglądać - byłam wręcz uzależniona! Najbardziej podobały mi się figurki glinianych jeżyków. Do dzisiaj nie miałam sposobności ugniatać glinianej masy, ale co się odwlecze, to nie uciecze! Tymczasem podrzucam pomysł na nonszalancką, zawadiacką muchę. (Dla siebie też można taką zrobić!)

Potrzebne będą:
 - słomka do napojów z harmonijką (zginająca się)
 - agrafka
 - nożyczki



Wykonanie:

1. Obcinamy słomkę z dłuższej strony tak, by jej długość po obu stronach harmonijki była taka sama.



2. Nacinamy słomkę po obu stronach, dojeżdżając prawie do harmonijki. (Nacięcie i z prawej, i z lewej powinno być z tej samej strony).


3. Rozchylamy słomkę w miejscu rozcięcia, zginamy w połowie i zagiętą część wsuwamy w niezagiętą, kierując w stronę harmonijki (środka słomki). Tworzy się pierwsza strona kokardy. To samo robimy z drugą stroną.


4. W gotową kokardę wsuwamy agrafkę. 


5. Pozostaje znaleźć miejsce do przypięcia muchy! Może na swetrze?




medal za zasługi

...częstowanie słodyczami pod nieobecność mamy, wspólne sklejanie modelu, czytanie książeczek, lepienie z plasteliny szalonych konstrukcji, tworzenie rodzinnej kapeli dającej koncert na garnkach... Zasług może być wiele albo... w ogóle - bo medal można podarować również ot tak, jako dowód bezinteresownego uznania i miłości. 

instrukcję wykonania znajdziecie u Kersey: www.andweplay.com


zdjęcie i projekt : Kersey Campbell, And We Play (źródło)


A co Wy planujecie dla Waszych dziadków? (pytanie do rodziców i dzieci ;D)

Zdjęcie ze strony And We Play udostępniłam za zgodą autorki, Kersey Campbell.

15 stycznia 2017

prezenty na Dzień Babci i Dzień Dziadka (cz.1)

Jako dziecko lubiłam spokojne, beztroskie godziny u rodziców moich rodziców - czasem bywało różnie, ale przeważnie wspominam dom pełen zapachów (czy to doskonałych mięs mamy mojej mamy i świeżo mielonej kawy, czy ciast mamy mojego taty), dźwięków (czy to radosnych przyśpiewek rodzaju Szła dzieweczka do laseczka taty mojego taty, czy głosu lektora programów przyrodniczych, które namiętnie oglądał tata mojej mamy). Przestrzeń zielona: z palmą na środku pokoju (samodzielnie wyhodowaną przez dziadka z daktylowej pestki) albo pomidorkami koktajlowymi na balkonie babci (które pękały w ustach, jedzone w całości). 

Dziadkowie. Zupełnie inaczej podchodzę do tego określenia, spoglądając na swoich rodziców: z większą ilością zmarszczek, siwych włosów... Z wnukami, którzy w zasadzie niby lat nie dodają, a jednak coś się zmienia... Teraz moje dzieci wrastają w wiek, z którego będą zbierać wspomnienia podobne do moich. Przyglądam się temu z dziwną mieszanką uczuć: z jednej strony wracają wspomnienia (niektóre doskonale ożywione, jakbym młodniała w środku o kilkanaście czy nawet dwadzieścia lat), z drugiej mam świadomość, że stare już nie wróci, a rzeczywistość moich maluchów jest inna.

Przypominam sobie swoisty coroczny rytuał, gdy w połowie stycznia siadałam do stolika uzbrojona we wszystkie swoje flamastry, kredki, kolorowe kartki, podpytywałam mamę o ulubione kolory babć, zainteresowania dziadków, i kreśliłam tematyczne laurki. Dla dziadka Zygmunta koniecznie z grzybem - największym prawdziwkiem, jaki mógłby sobie wyobrazić (najczęściej dziadek na moim rysunku był mikroskopijny, a grzyb zajmował całą stronę), dla babci Czesi z granatem w różnych odcieniach i koralami, dla babci Lidzi z dziką wiązanką kwiatów, dla dziadka Ramona z bujną roślinnością jak jego pieszczony zakątek w mieszkaniu. Moi dziadkowie nie dostawali innych prezentów, bo też nigdy innych nie chcieli - laurka stworzona samodzielnie przez wnuki była dla nich kwintesencją podarunku idealnego (a może dobrze się ukrywali? ;)). 
I choć podtrzymuję tradycję, namawiając Małego Johna na rysowanie, nic nie stoi na przeszkodzie, by pomyśleć o innych upominkach dla dziadków. 

Poniżej kilka moich propozycji/pomysłów (w tym poście "gotowców", w kolejnym do samodzielnego przygotowania):


magnesy
z najpiękniejszymi chwilami

To był bożonarodzeniowy strzał w dziesiątkę - na próbę zamówiłam zestaw dwunastu małych magnesów, głównie z podobiznami dzieci, z których kilka rozdałam dziadkom przy okazji wymieniania się życzeniami świątecznymi. Wszyscy byli zachwyceni - pomysł pochwalił nawet mój małżonek, który zwykle sceptycznie podchodzi do moich zakupów.
To prezent i praktyczny (na lodówkę czy inne metalowe powierzchnie, magnes jest mocny i spokojnie utrzyma kartkę, a nawet kilka), i sentymentalny (przywołujący wspomnienia albo uśmiech, kiedy zerkasz na twarze najbliższych, ich zabawne miny czy zatrzymane w kadrze gesty).
Proces tworzenia jest niezwykle prosty (korzystałam ze strony do-kwadratu.pl): jeśli posiadasz Instagram, wystarczy pozwolić programowi wczytać zdjęcia i potem wybrać te do wywołania. Można również załadować własne fotografie i przyciąć z pomocą intuicyjnego edytora. To wszystko! Zamawianie trwa może... pięć? Dziesięć minut?
W naszym mieszkaniu jeden z magnesów zawisł na ekspresie do kawy (o wiele przyjemniej parzy się ją o poranku, mając obok jedno z moich ulubionych ujęć), inny na metalowej puszcze, jeszcze inne na lodówce (tworząc mini galerię, bo zdjęcia-magnesy podtrzymują zwykle fotografie).

Razem z teamem do-kwadratu.pl mam dla Was niespodziankę:
wystarczy wpisać przy zamawianiu kod...
NEFERTARI2017 
...a uzyskacie 20% na kwadratowe magnesy!
Kod jest ważny do końca stycznia!











magnesy-laurki

Hybryda taka, a co. Rysunek dziecka i magnes w jednym. Jak to zrobić? Wystarczy kartka papieru naklejona na specjalny arkusz magnetyczny. Gotowiec (pusty arkusz magnetyczny do samodzielnego ozdobienia) można kupić w sklepie Flying Tiger (zerknij TUTAJ).




książka-dziennik
do przechowywania wspomnień


Żałuję, że nie byłam bardziej uważna. Cierpliwa. Że gnałam gdzieś, za sprawami niby-to pilnymi, a z perspektywy czasu... mniej istotnymi, niż się wydawały. Żałuję, że nie wysiedziałam bardziej kuchennego krzesła, kiedy babcia parzyła sobie kawę, a mnie - niepełnoletniej - robiła Inkę. Że nie wygrzałam fotela przy telewizorze dziadka, który oglądając program o kolorowych egzotycznych ptakach, lubił czasem wspominać czasy młodości. Że nie notowałam: opowieści, historii, anegdotek. Tych rzuconych ot-tak, i tych odświętnie wyjętych z pamięci. Dziś pamiętam urywki; "sikorki" w języku dziadka to młode panny, za którymi warto było się oglądać, dancingi, świat spotkań w kawiarniach (każda z panienek w spódniczce, prawdopodobnie na obcasiku), służby w wojsku... Lata łagodne, lata trudne. Wspomnienia miłe i te mniej. Żałuję, że nie pytałam.

Dzisiaj wychodzi się nam naprzeciw; jeśli dziadkowie nie prowadzą swoich dzienników, można im takowy sprawić (np. TUTAJ - wersja dla babci TU, dla dziadka TU). Miejsce na proste drzewo genealogiczne, wspomnienia, zdjęcia... By zachować to, co ulotne. By po człowieku pozostało coś więcej - jego Historia, jego Opowieść.

Mam tylko jedno zastrzeżenie co do tego typu rozwiązań: powinno być wdrażane z bliskimi. Nie na zasadzie: "Masz, dziadek, popisz sobie, zdjęcia powklejaj, po kilku miesiącach wpadnę, to sobie obejrzymy, pośmiejemy się, wzruszymy, a potem do widzenia, papa, na kolejne kilka miesięcy." Niech to będzie mobilizacja dla obu stron: jednej, by sobie przypominała i zechciała o tym opowiedzieć, dla drugiej, by słuchała i notowała. By była. Oczywiście są tacy, dla których wyprawa w przeszłość to podróż intymna, których pisanie w samotności ucieszy, wypełni czas. Wierzę jednak, że większą radość przyniesie wspólne tworzenie księgi wspomnień.

PS. Przygotowując ten wpis, pomyślałam sobie, że do takiej księgi świetnie nadałyby się naklejki ze zdjęciami, które również można zamówić na do-kwadratu.pl. Skan starej fotografii - edytor na stronie - i gotowe!







8 stycznia 2017

klinika dla zabawek, odcinek trzeci: kolejka-przekładanka

Mały John dostał kiedyś "w spadku" drewnianą przekładankę, której podstawka była cała pokryta bujnymi esami-floresami z zielonego flamastra. Nie wyglądało to za dobrze, a ponieważ zabawka była w ogólnym stanie dobrym (nawet bardzo, pomijając te artystyczne mazaniny), postanowiłam przyjąć ją do kliniki.




diagnoza: cera naczynkowa

leczenie: makijaż permanentny (ponieważ schorzenie nie wpływa na jakość życia pacjenta, a jedynie stanowi problem estetyczny, wystarczy zabieg tego rodzaju)

Drewnianą podstawkę przemyłam, miejscami przetarłam papierem ściernym (dla wyrównania powierzchni), zabezpieczyłam łączenia taśmą washi tape...




...z jej pomocą unieruchomiłam również koraliki na górnych piętrach kolejki. Uczyniwszy to, podstawkę pomalowałam farbą (użyłam Chalkboard Paint 308 od Benjamin Moore w kolorze Swallow's tale). Gotowe! 

"Nowa" prezentuje się o niebo lepiej, prawda?







Poprzednie odcinki:

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka